Kuchnia

Opisuję potrawy. Zawiodłem się na opisie gotowania batatów, więc prezentuję swój opis. Przy okazji inne co bardziej nietypowe potrawy.

Bataty

Za pierwszym razem gotowałem wielki batat według opisu gdzieś z internetu, w całości pół godziny. Z wierzchu były rozgotowane, a od środka twarde i aż niedobrze sie od nich robiło. Ledwo zjadłem. Za drugim pokroiłem nieduży batat w plastry i gotowałem 10 minut. Dalej był jakby rozgotowany, w każdym razie na tyle miękki, że plastry dawały się przekroić widelcem. Faktycznie jest słodki, ale jak się zagryza kotletem, to wytrzymałem. Na surowo wygląda i smakuje trochę jak marchewka, ale czuć skrobię. Podobno można jeść na surowo.

Tofu

Tofu też podobno można jeść na surowo, więc się nie boję, że coś naknocę. Smażę po pokrojeniu jak paluszki rybne i jem z kaszą gryczaną. Marynowane smakuje lepiej, naturalne jest całkiem bez smaku, nawet z pieprzem.

Makaron z jabłkami

To nie taka oryginalna potrawa, ale samodzielnie opracowałem interpretację – jeden z najprostszych sposobów, jak z jabłek zrobić ciepłą (to znaczy ugotowaną) potrawę: Obieram jabłka, kroję ćwiartki bez pestek na plasterki, zalewam wodą na patelni i gotuję aż prawie cała woda się wygotuje i zacznie się pienić. Do tego gotowany makaron, 500 g na trzy porcje, czyli niby 166⅔ g na raz.

Widok ramek